wtorek, 12 lipca 2016

Wasza Decyzja

Pewnie się na mnie wkur***cie. Ale sprawa jest taka. Niedługo wyjeżdżam do pracy do Holandii i wrócę dopiero przed Bożym Narodzeniem. Nie będę tam pisać bo będę pracowała tak dużo jak się będzie dało, bo jadę zbierać na swoje upragnione, wymarzone wesele. I to chyba bez sensu, żebym wgl coś kontynuowała, bo znowu mnie tyle nie będzie, znowu będę musiała kminić i tak dalej...
Więc pytanie do was. Macie trzy opcje i proszę dajcie odpowiedź, bo jak nie dostane żadnej to będę chyba zmuszona opuścić bloga całkowicie

1. Zostawić całkowicie bloga

2. Zawiesić na te kilka miesięcy (dla mnie to zła opcja bo bedzie ciężko znowu wrócić do opowiadania po kolejnym tak długim czasie)

3. Wziąć ze sobą zeszyt i planować całą fabułę od nowa (oczywiście początek będzie zmierzał do tego samego ale lepiej to rozplanuje) i po powrocie zacząć pisać już normalnie


Decyzja należy do was. Ale jeżeli zastanę pod tym postem tylko 2-3 odpowiedzi to rezygnuje z bloga, bo jeżeli są tutaj tylko 2/3 osoby to do mojego powrotu nie będzie nikogo więc w takim wypadku usunę/zawieszę bloga.

poniedziałek, 13 czerwca 2016

2. Tajemnica w kolorze blond

Ku wielkiemu zdziwieniu członków gildii Fairytail w dużych drewnianych drzwiach wejściowych pojawił się Lokie. Jego zawsze schludny czarny garnitur był poszarpany i brudny a na jego gwiezdnym ciele było sporo ran. Włosy nie były idealnie ułożone a całe roztrzepane i miejscami brudnawe. Natsu spojrzał na niego nie dowierzając w to co widzi, ponieważ Lokie w takim stanie nie był codziennym widokiem. Widząc grymas bólu na jego twarzy Natsu podbiegł do niego szybko łapiąc go w ostatnim momencie ratując go przed bolesnym upadkiem na tyłek.
-Lokie...- powiedział cicho a gwiezdny duch spojrzał na niego z przerażeniem w oczach co wywołało nieprzyjemną falę dreszczy u różowowłosego.
-Co się dzieje? Co z Lucy? Co Ci się stało? Gdzie ona jest? - Natsu oczywiście nie przeżyłby gdyby nie zalał go milionem pytań dotyczących tego co mu się stało i tego gdzie jest Lucy i czy w ogóle żyje. 
-Nie mam wiele czasu... - Powiedział poirytowany falą pytań Dragneela Lokie, który był na świecie dzięki swojej magii, a nie magii Lucy, dlatego też nie miał zbyt wiele czasu na wyjaśnienia zanim zniknie. Jego ciało było w opłakanym stanie więc w każdej chwili mógł zniknąć z powrotem do świata Gwiezdnych Duchów, a miał do przekazania bardzo dużo. Sytuacja w gildii była bardzo napięta, nikt praktycznie nawet nie mrugał jakby bał się że zagłuszy coraz cichszy głos Lokiego.
-Lucy... Jest w niebezpieczeństwie, musicie ją ratować bo...- Przerywając swoją wypowiedź Lokie tak jak się wszyscy obawiali zniknął zanim powiedział się konkretnie dzieje. 
-Cholera!- zawył Dragneel nadal stojąc tak jakby podtrzymywał przyjaciela mimo, że jego już dobre kilka minut tam wcale nie było. Wszyscy byli w totalnym szoku, nikt nie miał pojęcia o co chodzi i w jakim niebezpieczeństwie jest ich blondwłosa przyjaciółka. Natsu miał ochotę powyrywać sobie włosy z głowy, ponieważ zdawał sobie sprawę z tego, że gdyby poszedł z nią na misję, być może nic by się teraz nie działo, a Lucy siedziała by teraz z nim przy barze irytując się jego kłótniami z Gray'em... i całą gildią. A teraz jest w niebezpieczeństwie a on nie ma pojęcia w jakim i co zrobić żeby ją uratować. nawet nie wiedział gdzie ona jest. W gildii nadal była cisza, wszyscy w gildii myśleli o Lucy i o tym co się może z nią teraz dziać. Nagle do gildii wpadł Macao, którego nie było przy całym tym zajściu. Przerwał on ciszę machając czasopismem dla magów a minę miał kwaśną. 
-Ludzie, piszą o Lucy! - Powiedział, a wręcz wykrzyknął a Natsu aż rzucił się na niego przewracając go i wyrywając mu gazetę z ręki. Jak to... Lucy w gazecie? skoro niby jest w niebezpieczeństwie?Teraz nikt już nie rozumiał. Cała drużyna Natsu zebrała się wokół niego  a Erza wydarła mu czasopismo z ręki, jakby bała się, że ten idiota rozszarpie ją z nerwów. Przeglądnęła ją szybko w poszukiwaniu zdjęć Lucy i napotkała się o artykuł o nowym członku odrodzonego Raven Tail. Przeleciała tekst na szybko wzrokiem by zaraz po tym wszystkim powiedzieć mniej więcej co się z tego dowiedziała
-Piszą, że nowy członek Raven Tail robi coraz większe problemy, a Rada nie może z tym nic zrobić bo nawet nie wiedzą kto to jest... Kobiecie która robiła o tym artykuł udało się jednak zrobić dwa zdjęcia owej dziewczyny w akcji...- Powiedziała marszcząc brwi i próbując dopatrzyć się czegoś na owych dwóch zdjęciach, jednak były one zamazane. Na obu z nich widniała dziewczyna, blondynka, jednak nie było widać dokładnie jej twarzy. Na jednym zdjęć widać było dłoń dziewczyny jednak nie było na niej znaku Fairy tail tylko Raven Tail. Erza tak samo jak inni z gildii jakoś nie widzieli tam podobieństwa z Lucy
-Owszem, jest to blondynka, jest cycata, ale nie jest to na pewno Lucy... Przecież ona kocha swój znak fairy tail na dłoni, Natsu, przecież wiesz- Powiedziała Erza patrząc na przyjaciela a ten przypomniał sobie jak dziewczyna cieszyła się ze swojego znaku na dłoni, który świadczył o tym że należy ona w końcu do swojej ukochanej, wymarzonej gildii Fairy Tail. W Natsu coraz szybciej narastał gniew związany tak naprawdę z jego bezsilnością. Spojrzał naglę na Mirajane stojącą za barem z intensywnie myślącą miną i warknął niczym pies na włamywacza. Mira spojrzała na niego przerażonym wzrokiem i kiedy już miała mu powiedzieć, że nie może wydać mu kartki z informacjami dotyczącymi jej misji on wręcz rzucił się na bar. Wszyscy byli tak zdezorientowani, że nawet nie zdążyli zareagować kiedy Dragneel trzymał już w ręce to, czego chciał od samego początku.
-Haregon...- mruknął do siebie przypominając sobie Jego pierwszą misję z Lucy, która właśnie tam się odbyła. Potrząsnął głową by skupić się na tym co jest teraz najważniejsze i spojrzał na niezadowoloną minę dziadunia.
-Natsu, nie możesz...- Powiedział zmartwiony mistrz Fairy Tail jednak podświadomie czuł, że już go nie powstrzyma. I choć był zły na Natsu za to posunięcie to w głębi duszy po prostu martwił się o swojego podopiecznego jak o własnego syna. O wszystkich się tak martwił ponieważ to były jego dzieci, jego ukochane dzieci, których cierpienia nie mógł znieść.
-Nie powstrzymacie mnie, nie tym razem! Muszę ją znaleźć! - Zawołał zaciskając przy tym swoje pięści i w tym momencie dostał od Erzy pięścią w głowę co unieszkodliwiło i "uspało" go na kilka godzin. Oczywiście nikt nie trudził się, żeby zanieść go do skrzydła szpitalnego lub chociaż położyć na barze lub stole. Zostawiając go tak jak upadł Jego drużyna wraz z Levy, Gajeelem i Juvią przywieszoną do ramienia Gray'a podeszli do Dziadunia z dosyć poważnymi jak na nich minami.
-Co robimy? - Zapytali wszyscy razem jakby było to planowane lecz w tych okolicznościach nie wywołało to u nich nawet uśmiechu. Patrząc na skupioną minę Makarov'a co też nie należało do codzienności oczekiwali jakichś poleceń.
-Czekamy...- Powiedział po kilku minutach a Erza z wrażenia na te słowa aż wywinęła orła.
-Jak to czekamy? Mistrzu słyszałeś...
-Erzo, nie możemy nic zrobić. - Dziadunio przerwał wypowiedź Erzy, która stała już z powrotem na nogach i wlepiała w niego swoje oczy, w których wyraźnie malowało się zdenerwowanie. Teraz to ona spojrzała gniewnie na swojego mistrza jak Natsu przed dziesięcioma minutami zaciskając przy tym swoje palce w pięść.
-Mistrzu, nie możemy bezczynnie czekać. Lucy jest w niebezpieczeństwie. - Słowa te wypowiedziała Levy uprzedzając swoją zdenerwowaną koleżankę. W jej oczach nie było widać gniewu, zdenerwowania, lecz troskę o blondwłosą przyjaciółkę.
-Ale my nawet nie wiemy gdzie ona jest...- potrząsnął swoimi białymi wąsami a do rozmowy nagle wtrąciła się Cana, która dzień wcześniej wróciła z misji, którą odbyła z Laxusem (mry XD).
-Spróbuję ją namierzyć moimi kartami. - Usiadła na stołku przy Makarovie i zaczęła rozkładać swoje magiczne karty a przyjaciele zebrali się wokół niej czekając na to, co dziewczynie uda się ustalić, by móc w końcu zacząć działać i przestać w końcu siedzieć bezczynnie. Cana zmarszczyła swoje ciemne brwi. Nie mogło to wróżyć nic dobrego, więc z niecierpliwością wszyscy czekali no to co ma do powiedzenia.
-Nie ma jej... - Powiedziała nagle ciągle wlepiając swój wzrok w karty, jakby to była jakaś pomyłka
- Ale Cana... Co to znaczy, że jej nie ma? - Powiedział nagle Gray. Juvi zapewne otworzył by się nóż w kieszeni przez zainteresowanie Gray'a inną dziewczyną, jednak sama martwiła się o przyjaciółkę, którą tak często nazywała "rywalką w miłości"
-Mhmm...- Zamruczała Alberona zastanawiając się nad odpowiedzią
-To tak... Jakby zginęła - Powiedziała w zastanowieniu a wszystkim rozszerzyły się oczy do granic możliwości. Natsu, który o dziwo ocknął się szybciej niż zazwyczaj po takim uderzeniu stał nad nimi z załamaną miną. Jak to Lucy nie żyje... To nie możliwe, to nie mogło się stać...
-Lub jakby karty jej nie mogły rozpoznać - Dodała szybko Cana jakby nie chciała gasić nadziei swoich towarzyszy na odnalezienie przyjaciółki. Nie wiedziała do końca co może oznaczać fakt, że karty nie znalazły Lucy. Nigdy wcześniej się z tym nie spotkała, jej karty potrafiły znaleźć ludzi nawet na drugim końcu świata.
-Nie mam pojęcia co to znaczy, ale nie sądzę by był to błąd moich kart. - Podsumowała dziewczyna i wyszła z gildii, gdy tylko zobaczyła, że wchodzi do niej młody Dreyar.
-Więc co teraz... - Nie przejęci tym faktem przyjaciele patrzyli na zmianę po sobie jak i po Mistrzu.
-Więc teraz ja zrobię to co zamierzałem, ale ktoś mi przywalił. - Rzucił groźnie Natsu patrząc na Erzę spod byka i tym samym nie dając dojść do słowa dziadkowi, który chciał coś powiedzieć w tej chwili, w której Natsu wypalił ze swoimi słowami. Erza już podnosiła rękę by ponownie wysłać swojego przyjaciela do krainy snów, kiedy ten porządnie już wkurzony złapał ją na nadgarstek i ścisnął mocno dając jej do zrozumienia, że i tak w końcu zrobi to, czego chce.
Niczego nie świadomi członkowie gildii Fairy Tail przekomarzali się między sobą w najlepsze, kiedy ich wróg z Raven Tail rozwalał a raczej rozwalała sobie drugi koniec miasta dla zabawy.
Ludzie uciekali w popłochu kiedy cycata blondynka burzyła kolejne budynki śmiejąc się przy tym w najlepsze.
-Uciekajcie, uciekajcie małe mrówki. Niedługo tak jak wy będą uciekać wasi bohaterowie z Fairy Tail. - Jej śmiech był przerażający i przebijał się echem w uszach każdego, który go usłyszał. Ciarki przechodziły po ludziach słysząc jej pewny głos, który wręcz się domagał jakiejś porządnej bijatyki.
Dziewczyna miała ogromną siłę fizyczną, a do tego również magiczną. Tworzyła w swoich dłoniach coś w rodzaju kuli o czarnym jak smoła kolorze i ciskając nią w obiekty rozwalała je bez większego wysiłku. Ludzie wołają pomocy a ją to tylko rozśmiesza, przez co dla niej jest więcej frajdy.
-Tak, wołajcie pomocy, i tak wszystkich was rozwale! - w jej głosie było słychać niebywałe rozbawienie kiedy rozwalając kolejne budynki widziała ludzi uciekających jak mrówki z zalanego mrowiska. Tworząc strasznie wyglądające czarne kule mocy coraz szybciej rozwalając budynki nad częścią miasta unosił się już pył i dym z gruzów budynków. Oczywiście w gildii Fairy Tail panowała taka rozpierducha, że nikt nawet nie słyszał wybuchów, ale nie było się co dziwić kiedy podczas kolejnej, codziennej bójki stoły raz po raz rozwalały się o ściany a ludzie przekrzykiwali się nawzajem. Kiedy kobiety już nie było Natsu w końcu ogarnąwszy się wziął swojego malutkiego niebieskiego przyjaciela i ruszyli na peron, by wyruszyć w końcu tam, gdzie Lucy zaginęła...


autorska pogadanka 

Więc tak... Jest drugi rozdział, bardzo krótki, chyba najkrótszy jaki zrobiłam, końcówka trochę chaotyczna, ale wybaczcie, jestem trochę chora a do tego mam małego kotka, który lubi wchodzić na klawiaturę... USUWAĆ CAŁY ROZDZIAŁ ŻEBY TRZEBA BYŁO PISAĆ OD NOWA, włączać tryb samolotowy, wyłączać ekran a do tego drapać i gryźć... XD Ale cóż jakoś coś udało mi się sklecić choć to co miałam wcześniej było lepsze ale z frustracji spowodowanej usunięciem tego nie udało mi się tego odtworzyć...  Dla umilenia tego nędznego rozdziału wstawiam króciutki filmik swojego kociaka. XD I jeszcze raz proszę o wybaczenie :D

video


wtorek, 24 maja 2016

Żeby nie było że już znowu wam stąd uciekłam + Pytanie do was

Misiaczki, żebyście się nie martwili że znowu zniknęłam na kolejny rok :D Matury mam już za sobą, ustne zdane, stres był duży ale dałam radę! Byłam już w domu rodzinnym po mój zeszycik w którym mam zapisany plan :D I cóż, może jeszcze w tym tygodniu uda mi się coś sklecić choć nie obiecuję. Jestem troszeczkę chora a tak na dobrą sprawę i tak za dużo nie odpoczywam bo wiadomo, ugotować chłopu trzeba coby miał co zjeść jak wróci z roboty, a w domu czysto też musi być. Ale postaram się :D I wgl mój mężczyzna ma urodziny niedługo. Jako że tak naprawdę nigdy nie obchodził urodzin to wymyśliłam coś i powiedzcie mi czy mu się spodoba. Więc tak,

Organizuję mu imprezę niespodziankę na którą dostanie tort z saaamej czekolady bo uwielbia czekoladę. Ogólnie mój facet jest... tak jakby... muzykiem? Ogólnie gra na perkusji, basie, gitarze no i póki nie rozwalił sobie strun głosowych był też wokalistą (metalowym....) Tak, jestem z metalowcem xD więc domyślacie się że jak mi śpiewa to czasem aż strach. :D od jakiegoś czasu narzeka że nie ma fajnego zeszytu do pisania piosenek. Kupiłam mu więc coś takiego :


Taki w jego stylu zeszyt, bardziej dziennik w którym będzie mógł tworzyć. Do tego chcę wywołać wszystkie nasze zdjęcia i dać do albumu chronologicznie od samego początku (Akurat sobie z nim strzeliłam fotke w dniu naszego poznanie więc idealnie :D) a na koniec do mojego prezentu dołączę butelkę dobrego whiskey bo on kocha whiskey :D i co myślicie? Będzie zadowolony?


Ale ja was zarzucam pytaniami ostatnio :D przepraszam :D